Wywiad z zespołem Jarzębina z Kocudzy

 Prezentujemy Państwu wywiad udzielony specjalnie dla Elektronicznej Wioski przez liderkę zespołu Jarzębina z Kocudzy, Panią Ireną Krawiec, przy okazji koncertu "Pożegnanie lata" w Legionowie.

 

S.P.: Jestem redaktorem portalu internetowego Elektroniczna Wioska, który jest poświęcony sztuce ludowej, muzyce ludowej oraz rękodziełu. Jeśli mogę zadać kilka pytań to może zacznę od takiego bolesnego. Czy to rozczarowanie, że Panie nie wystąpiły na otwarciu EURO 2012 było bardzo dotkliwe i czy mają Panie żal, czy może już Panie zapomniały o tym i żyją bieżącym  życiem?


I.K.: Przede wszystkim o jakim rozczarowaniu mówimy. My się nie pchamy  tam gdzie nas nie chcą. Niech żałują, że nas nie zaprosili, bo jak byśmy zaśpiewały, prawda dziewczyny? (inne członkinie zespołu : „tak”,”tak”,”no pewnie”…) , to by i nasi wygrali. My mamy coś w sobie, że jak śpiewamy to widzimy jak publiczność reaguje, jaka jest pobudzona, bawi się przy naszym śpiewie i myślę, że z pomocą kibiców zgromadzonej na stadionie wspólnie zaśpiewany nasz hit, nasze orzełki by wygrały. A tak to mamy, co mamy. Na pamiątkę pozostały nam tylko stadiony.

S.P.:Ja właśnie czuję od Pań taką silną, dobrą energię i szkoda że tego właśnie zabrakło na EURO. To całe zamieszanie z prawami autorskimi to chyba był tylko pretekst. Jak Panie sądzą, dlaczego tak naprawdę nie pozwolono Paniom wystąpić na inauguracji EURO, czy to jakiś układ w showbiznesie czy po prostu nasza „władza ludowa” nie bardzo lubi  sztukę ludową?

I.K.: Kultura ludowa zawsze była spychana na boczne tory. Tak było, jest i chyba tak będzie, dziwię się dlaczego tak po macoszemu jest traktowana, naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Wiejska muzyka oraz archaiczny śpiew jest jedną autentyczną częścią polskiej tradycji. A, że nie zaśpiewałyśmy na rozpoczęcie Mistrzostw i to całe zamieszanie z prawami autorskimi naszym zdaniem to jest już ta sprawa zamknięta do której nie warto powracać. Po co.

Jeśli zapomnimy o korzeniach, o tradycji to zginie narodowość polska, jeśli się będziemy wypierać albo wstydzić. A czego tu się wstydzić, naszej tożsamości?

Zespół Jarzebina na występach

 Zespół Jarzębina w strojach biłgorajskich

S.P.: Ja właśnie miałem przygotowane drugie pytanie w związku z tym, bo to szczególnie dotyczy tak zwanych „młodych, wykształconych, z wielkich miast”. Dosyć często z taką reakcją się spotkałem na piosenkę „Koko koko..”, że to obciach, wstyd. Jak to wytłumaczyć,  czyżby wstydzili się swojego pochodzenia, że ich rodzice pochodzą ze wsi?

I.K.: Ja chcę tylko powiedzieć, że to jest tylko tak powiedziane przez jednostki, że to obciach. Dlaczego on jedzie do babci, do znajomych na wieś? Bo mu smakuje masełko, bo mu mleczko smakuje, bo mu jajeczko smakuje, to niech tego nie je, dlaczego je?

S.P.: Czyli – lemingi „jeżdżą na wieś po weki”.  Może to po prostu taka aura zrobiona przez media i przez niektórych dziennikarzy czy celebrytów?

I.K.: Tak jak wcześniej powiedziałam, że oni nie powinni się wstydzić kultury ludowej, bo my jak jesteśmy na scenie a doświadczamy tego, co weekend, że publiczność by nas w lektykę wzięła i przenosiła.

S.P.: Ja widziałem właśnie, jak spontanicznie ludzie z publiczności obejmowali i całowali Panie.

I.K.: Tak i tak jest, pan to naocznie zobaczył, ja tu nic nie wyolbrzymiam nie ubieram w ładne słówka mojej wypowiedzi do mikrofonu Pan to widział, ludzie nas obstąpili i dziękowali za ten wspaniały wieczór w Legionowie.

S.P.: Wszyscy bawili się bardzo dobrze, tańczyli, śpiewali.

I.K.: Właśnie o to chodzi .Przed naszym występem  był bardzo fajny zespół grał i śpiewał melodie lata 70-te, 80-te, przy tych melodiach można było się pięknie bawić a nas tutaj w garderobie aż porywało. Chciałyśmy pójść, ale nie mogłyśmy, bo miałyśmy następny występ my. To nie jest powiedziane, że ludzie starsi nie umieją się bawić czy nie czują tej muzyki, takiej młodzieżowej. Nieprawdą to jest, bo kto lubi muzykę obojętnie czy to jest ludowa, czy folkowa, czy rockowa zawsze sobie będzie tupał nogą. Może mu nie przestoi przy rockowej muzyce wywijać jakieś tam esy floresy na parkiecie, ale on to w duchu czuje. I my, jeśli jesteśmy na scenie to śpiewamy i dajemy z siebie wszystko kochanej publiczności a publiczność to odbiera naprawdę pozytywnie, bo my widzimy jak oni spontanicznie ręce do góry podnoszą, jak oni spontanicznie się ruszają i widać, że ich porywa nasz śpiew, to miło. My nie jesteśmy profesjonalnym zespołem, my jesteśmy ludowym zespołem i każda ma swoje obowiązki domowe. Spotykamy się różnie w zależności od potrzeb jak nam się układają wyjazdy, festiwale. Spotkania są bardzo rodzinne, gdyż prawie od 22 lat trzon zespołu jest ten sam. I mogę powiedzieć, że moje Jarzębinki to lubią i z chęcią przychodzą na próby, bo to kochają i są rozmiłowane w swoim folklorze  a to widać na każdym koncercie.

S.P.: Właśnie ten autentyzm, tę szczerość od Pań daje się odczuć. To doceniają ludzie, publiczność.

I.K.: Bo my jesteśmy prawdziwe, my nikogo nie udajemy. My jesteśmy kobiety z Kocudzy, my jesteśmy zespół ludowy Jarzębina i my jesteśmy na scenie prawdziwe i prawdziwie przekazujemy te słowa publiczności.

S.P.: Zespół Jarzębina jest teraz bardzo rozchwytywany, czy takie ciągłe podróże nie są dla Pań męczące?

I.K.: To jest kwestia przyzwyczajenia na początku to trudno było ogarnąć ogromne zainteresowanie mediów, prasy, ale powoli opanowałyśmy przy pomocy przyjaciół. Ja cały czas skrupulatnie zapisywałam daty koncertów, wizyt,na które zespół był zapraszany. Aha weekend, Irena gdzie tam pojedziemy? To jedziemy tu, o Matko Boska to poczekaj muszę nalepić pierogów, żeby starczyło rodzinie, no i tak po prostu leci, leci i my jesteśmy zadowolone, że możemy gdzieś komuś radość stworzyć tak jak dzisiaj u was w Legionowie. Widziałyśmy radość na twarzach ludzi a to jest największa zapłata dla zespołu. Po skończonym koncercie podeszła do nas młoda dziewczyna, ażeby zrobić zdjęcie z zespołem mówiąc, że jest naszą fanką. To tak cieszy, że nie tylko starsi ale i młodzi , są zafascynowani naszym śpiewem. Właśnie tutaj taka garstka młodzieży, dzieci obstąpiła nas mówiąc: Boże, Panie jakie jesteśmy szczęśliwe, że możemy Was dotknąć, że mogłyśmy Was usłyszeć. Mówią cool, cool a my angielskiego nie bardzo znamy ale takie zwroty to każdy wie, że było…. fajnie! Fajowo było, fajowo było!

S.P.: Dlatego powstał nasz portal Elektroniczna Wioska, właśnie dla sympatyków Państwa i ogólnie -  sztuki ludowej.

I.K.: Dziękuję bardzo. Ale naprawdę bardzo fajnie się publiczność bawiła, co prawda to pożegnanie lata, każdy jednak tę swoją energię na tej imprezie chciał jeszcze spalić, bo jutro już praca, praca i w koło Wojtek to samo.

S.P.: Jeszcze zapytam, tu widzę takie zdjęcie Pań w przepięknych strojach ludowych. Czy to stroje z Waszych rodzinnych stron?

I.K.: Ten strój to krzczonowski lubelski, inne regiony mówią, że  to strój lubelski, ale prawidłowo to strój krzczonowski. W tym stroju krzczonowskim  prezentujemy się na różnych imprezach okolicznościowych, festiwalach ale teraz jesteśmy tak zakochane w tym naszym białym stroju biłgorajskim, że nawet oglądając zdjęcia dziewczyny mówią…. nie ma to jak ten strój biały. . Tak jak zabłysnęłyśmy w tym stroju biłgorajskim 2 maja w Warszawie z piosenką „Koko Euro Spoko”  tak teraz wszędzie prezentujemy się w tym białym, ale chce powiedzieć, że zespół Jarzębina to nie jest zespół jednego hitu. Zespół istnieje ponad 22 lata, śpiewamy sobie na różnych festiwalach, przeglądach. Zespół ma najwyższe nagrody: 3 Baszty wyśpiewane na Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu, ma nagrodę Oskara Kolberga za całokształt pracy twórczej na niwie kultury ludowej,nagrodę od Ministra Kultury a w ogóle jeszcze masę, masę innych nagród bardzo znaczących, które nie sposób wymienić i tutaj wyliczyć.

Zespół Jarzębina w strojach krzczonowskich lubelskich

Zespół Jarzębina w strojach krzczonowskich lubelskich

S.P.: A jeszcze zadam takie dosyć prowokacyjne pytanie. Gdzieś w zachodnich mediach to ktoś tak zinterpretował, że to koko koko to jest jak koka koka, czyli kokaina a z drugiej strony tam z Biłgoraja pochodzi taki „wielki polityk”, który popularyzuje narkotyki. Niech Pani powie, czy naprawdę w Biłgoraju i okolicach to tak lubią palić i brać narkotyki? No proszę niech  Pani zaprzeczy…

I.K.: Nie wiem jak się do tego odnieść, powiem tylko, że nam to palenie czy branie w ogóle nie jest potrzebne, bo my to tak jak jesteśmy na scenie, jak pan widział, jak się poruszamy, jaką energię z siebie dajemy,  to niejeden może powiedzieć, że te babki to chyba są po koce (śmiech…) my jesteśmy bardzo energiczne. Słowo koko tak żeśmy sobie ułożyły w refren tego hitu, od pierwszego członu naszej miejscowości Kocudza. A że tryska z nas energia to zasługa publiczności zgromadzonej w czasie naszych koncertów. My się tym cieszymy, że możemy sprawić komuś radość i zadowolenie. Po prostu każdą pracę, którą się wykonuje trzeba kochać i podchodzić z sercem.

S.P.: Na koniec jeszcze tylko jedno pytanie czy 1 albo 2 utwory z dzisiejszego koncertu,  nagrane  amatorsko możemy zamieścić na naszym portalu?

I.K.: Pewnie, pewnie że tak. Dziękuję bardzo, tylko żeby Pan zamieścił te dobre, a nie takie remisy nie za ciekawe. W tej chwili mamy w zamiarze wydać płytę, niech inni słuchają, którzy są fanami Jarzębiny. Zachęcamy do odsłuchania tych załączonych naszych śpiewów. My jesteśmy zespołem cały czas raczkującym, nie mamy do dzisiejszego dnia płyty. Znawcy  twierdzą, że bardzo ładnie śpiewamy ale jakiegoś sponsora nie możemy pozyskać, ażeby wydać płytę, może w końcu uda nam się…..czas pokaże. Jesteśmy dobrej myśli.Jak będziemy posiadaczkami płyty to na pewno zamieści Pan nasz śpiew na swoim portalu internetowym Elektroniczna Wioska.


S.P.: W każdym razie na naszym portalu zawsze chętnie zamieścimy informacje o  Waszych koncertach, płytach, itp.

I.K.: Dziękuję bardzo, zamieszczajcie, niech słuchacze nie tylko z Polski, ale i  rozsiani po całym świecie słuchają co ma do powiedzenia i zaprezentowania zespół Jarzębina z Kocudzy wsi położonej w gminie Dzwola województwie lubelskim. Korzystając z chwili zapraszam słuchaczy w nasze dziewicze czysto ekologiczne strony.
Irena Krawiec, kierownik zespołu Jarzębina.

S.P.: Dziękuję bardzo.

I.K.: Ja również bardzo dziękuję i pozdrawiam. 

 

Wywiad przeprowadził Sylwester Pietruszewski.

 

Koko, koko EURO spoko!

 

Kto w niedzielę gorzałeckę pije...