Dobro, prawda, piękno, miłość i nadzieja - gawędy muzyczne Józefa Brody

Kiedy w połowie lat osiemdziesiątych słuchałem awangardowej, jak na ówczesne czasy, płyty pt. „Fala”- pośród utworów w stylu punk, reggae i new wave pojawił się utwór Pana Józefa Brody - „Swoboda”. Umieszczony na końcu tej płyty, lekką swoją formą dawał nadzieję na lepszą przyszłość, dodawał energii i pozytywnego ducha, kontrastując z chropawymi utworami opisującymi szarą rzeczywistość ówczesnego czasu.

piatka2

Wkrótce potem poznałem Joszka Brodę - nie wiedziałem wtedy jeszcze, że to syn Pana Józefa. Będąc w gościnie u Brodów w Istebnej (wtedy jeszcze mieszkali w domu nauczyciela) zajarzyłem, że ojciec Joszka to ten Pan Broda z płyty "Fala". Poznałem normalnego człowieka, ojca rodziny, obdarzonego charyzmą i wrażliwością dziecka, która pozwala mu do dziś dnia odkrywać świat cały czas na nowo i pokazywać go poprzez swoją muzykę innym, budząc w nich tak potrzebną w dzisiejszym świecie wrażliwość na drugiego człowieka. Narzędzia do tego służące są różne: listek rosnący na krzaku, na którym Mistrz gra swoje melodie i który po skończonej grze rośnie dalej, chiński flet hulusi zaadaptowany ręką muzyka, trombita pasterska, której dźwięki odbijają się od okolicznych wzgórz, wreszcie gajdy z Beskidu Śląskiego, gdzie Pan Józef osiadł wraz z rodziną angażując się w pracę pedagogiczną. Na przekór przemijaniu, nieustannie jest inspiracją dla ludzi, a jego gawędy stają się często drogowskazami dla zagubionych wędrowców, którzy nierzadko trafiają pod dach Państwa Brodów w Koniakowie.



Miłosz Płonka