Jan Kania uhonorowany nagrodą im. Oskara Kolberga

Pan Jan Kania został uhonorowany tegoroczną Nagrodą im. Oskara Kolberga "Za zasługi dla kultury ludowej”. Uroczystość miała miejsce 11 grudnia 2014 w  Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie. 

Nagrodę w  kategorii „Twórcy z dziedziny plastyki i folkloru muzyczno-tanecznego” Panu Jankowi wręczyli: członek zarządu województwa mazowieckiego Wiesław Raboszuk oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzata Omilanowska. Jest to największa nagroda dla twórców i działaczy związanych z kultura ludową w Polsce, a tegoroczna, 39. edycja, wieńczy obchody jubileuszu dwustulecia urodzin wielkiego etnografa i kompozytora – Oskara Kolberga.


Gratulujemy Panie Janku!




Przedstawiamy Państwu wywiad, jakiego udzielił portalowi eWioska.pl Pan Kania na 13. Mazowieckim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Mińsku Mazowieckim.


Sylwester Pietruszewski- Wiem, że prowadzi Pan wiele zespołów i kapel, jest Pan znanym krzewicielem kultury i tradycji kurpiowskiej. Proszę opowiedzieć coś o swojej działalności, o zespołach, które Pan prowadzi?

Jan Kania - Mam tego troszeczkę, cały tydzień zajęty, od poniedziałku do niedzieli włącznie, próbami, występami, zajęciami. Prowadzę 2 zespoły młodzieżowe, 3 zespoły dziecięce, to są zespoły wokalno - taneczne. Są to: „Puszcza Zielona” z Łysych, i grupa młodzieżowa, i grupa dziecięca, zespół „Staraśniaki”, to jest  grupa kobiet, zazwyczaj to mamy tych dzieci, które śpiewają, i jest zespół taneczny, który tańczy tradycyjne tańce. Prowadzę także zespół „Nowe Latko” w Lelisie, gdzie jest grupa młodzieżowa i dziecięca. Grupy dziecięce są prowadzone w szkołach w: Dąbrówce i Łęgu Starościńskim, to jest gmina Lelis. Prowadzę też zespół dziecięcy w Turośli ( powiat kolneński, woj. podlaskie), ale oczywiście to teren Kurpii Zielonych, prowadzę zespół w Klonie w woj. warmińsko-mazurskim o nazwie „Bursztynki”, tak że moja praca się opiera na 3 województwach.
Jest do tego jeszcze 5 grup śpiewaczych kobiet, z którymi również zajmuje się, jeśli mi czas pozwala, przygotowuję występy, uczę je pieśni, przygotowuję linie melodyczne tych pieśni, czasami kobiety wykonują piękne, stare pieśni kurpiowskie a sprowadzają ich linie melodyczne do piosenek biesiadnych i to jest taka praca z nimi. „Puszcza Zielona” to największy zespół jaki prowadzę, na poziomie, wszystkie są na poziomie, ale „Puszcza „Zielona” zdobyła w tym roku wyróżnienie na IX Ogólnopolskim Festiwalu Zespołów Artystycznych Wsi Polskiej   w Kielcach.

 

Kapela Jana Kani z Lipnik - XIII Mazowiecki Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Mińsku Mazowieckim


Dba Pan o to, żeby to było zgodne z tradycyjnym przekazem?

Tak, bardzo mi zależy na tradycji, na odtworzeniu autentycznych starych pieśni czy tańców. Staram się to robić, czasami jest brak sił czy czasu ale satysfakcja i radość jak widzę, że ludzie są zadowoleni, to jest coś fajnego.

Ja zauważyłem, że na Kurpiach ludzie bardziej są przywiązani do swojej kultury i tradycji niż w innych regionach. Proszę powiedzieć czy młodzież chętnie garnie się do nauki tych pieśni kurpiowskich?.

Powiem tak, w szkole dzieci się garną, ale przede wszystkim trzeba odpowiednio do nich podejść, przedstawić to w takim świetle, aby to zrozumieli i potrafić ich zachęcić, że tak powiem odpowiednio psychicznie się uzbroić, wiedzieć jak się zachować, znaleźć z nimi wspólny język, aby to polubili. Powiem, że ja nie mam problemów z tym,  inni prowadzący narzekają, że młodzi nie chcą, nie traktują tego zbyt poważnie. Ja nie mam problemów z pozyskaniem ani dzieci, ani młodzieży, ani kobiet, abym tylko miał czas i siły.

Pan gra na starej harmonii pedałowej, czy są na Kurpiach jeszcze mistrzowie, którzy produkują takie instrumenty?

Nie, nie ma, żeby nowy instrument zrobić nie ma mistrzów. Niektórzy podpowiadają, że komputerowo czy coś tam... ale nie ma ludzi takich, którzy przedtem robili takie harmonie pedałówki. Jest natomiast kilka osób, które remontują te instrumenty, odnawiają, stroją, ale żeby zrobić nowy instrument to nie ma kto.

To smutne...

Ja na przykład gram na harmonii,  którą przywiozłem z ziemi skalskiej, jest zrobiona w 1948 roku. Po kilku remontach i odnowieniach trzyma się nadal.

Niech Pan nam opowie coś o sobie, jest Pan z rodziny muzyków, pański ojciec czy dziadek grał? Jak Pan zaczynał grać?

Nie, mój sposób muzykowania może jest trochę dziwny. Ja kończąc szkołę podstawową bardzo lubiłem słuchać muzyki ludowej. Jeżeli w radiu leciała audycja z muzyka ludową, to po prostu, słuchało się tego z wielkim wrażeniem.   Po skończeniu szkoły moim marzeniem było zostać księdzem, natomiast rodzeństwo się wyżeniło, odeszli z domu i ja zostałem sam z rodzicami.
No i zrezygnowałem z tego kierunku. We mnie siedziało coś takiego, żeby być kimś, dać z siebie coś więcej niż inni dają.  I wciągnęła mnie ta muzyka ludowa, to granie. Ja nie miałem od kogo się uczyć, tak jak ja dzisiaj uczę młodych. Wtedy stary muzykant trzymał ten fach w ręku i bał się nauczyć kogoś, bo wychodził z założenia -ja go nauczę to on mi chleb odbierze.
Dużo się modliłem o natchnienie, o uzyskanie tego daru muzycznego i nie wstydzę się tego powiedzieć, bo tak faktycznie było. W wieku 17-18 lat pojechałem do jednego muzykanta, żeby mi chociaż pozwolił dotknąć klawiatury i taka sytuacja była, że w Łysych pokazał mi ten człowiek, ale widziałem po wzroku, że chce abym jak najszybciej od niego wyszedł.
Udało mi się namówić ojca, żeby mi kupił harmonię. Wtedy to była równowartość 2 krów, ale się zgodził. Stara to była harmonia, lichutka. Trzy razy próbowałem, nie mogłem dać sobie rady z tą harmonią. Trzeci raz próbowałem, ale zostawiłem ją, bo nie miał mnie kto nauczyć. Ze łzami w oczach poddałem się, bo nie dawałem rady. Najbardziej szkoda  mi tego ojca było, bo tyle wydał pieniędzy. I w nocy ok.12 położyłem się spać, przyśniło mi się:  jak wziąć palce ułożyć,  jak synchronizować ręce, wstałem o 2 w nocy i tak jak mi się śniło zacząłem grać.

To chyba cud…

Dokładnie, i tak do 6:00 rano grałem i bałem się przestać, żeby mi to nie uciekło. Matka wstała i mówi, że cały dom obudziłem, posłuchała i mówi, że coś mi wychodzi. Na kilka minut przestałem, a potem znowu wziąłem i  sprawdziłem że dalej mogę. I od tamtej pory już grałem. Kiedyś przyszedł do mnie ten dziadek, od którego kupiłem harmonię, posłuchał, i mówi ty chyba będziesz grał, nawet mi pokazał trochę jak grać, ale żeby dojść do synchronizacji rąk to musiałem sam. I dzisiaj już prawie 10 młodych osób nauczyłem grać, z czego 3 dziś się prezentowało, i naprawdę, nie żałuję nikomu, kto chce się nauczyć grać, chętnie pomogę, aby coś z tego wyszło.

Wytrwałość na pewno się opłacała, zauważyłem, że zebrał Pan najwięcej oklasków na tym przeglądzie i ludzie przy Pana graniu najlepiej bawili się, tańczyli.

Ja się bardzo dobrze czuję tu w Mińsku, chyba tylko na jednym przeglądzie nie byłem a tak to zawsze jestem, i naprawdę widzę jak bardzo dużo ludzi mnie zna. Ci których ja nie znam, przychodzą , rozmawiają, dla mnie to jest dodatkowa zachęta aby tu przyjeżdżać, a to jest szmat drogi, ale tu  jest tak miło, to taka paczka starych przyjaciół, których się zna. To jest bardzo miło jak ktoś podejdzie, spyta jak tam zdrówko, co słychać itp.

To jest po prostu takie święto muzyków ludowych..

Dokładnie tak. To jest naprawdę coś fajnego. Ja jestem zwykłym, prostym człowiekiem, nie noszę brody wysoko, patrzę aby coś zrobić, aby jak najwięcej dać coś z siebie innym. Żeby nie być takim „aha ja umiem, ja znam, ja rozumiem to zabieram to ze sobą, nie daję, nie pokazuję, bo tylko ja się liczę”. Nie, trzeba dać szansę innym, podzielić się, przekazać.  Słuchajcie jak nas zabraknie to kto to podźwignie, przekaże a dzisiejsze media mało uwagi temu poświęcają, powiem, że to jest takie skromne wszystko.

Jeszcze takie prywatne pytanie, Pan żyje tylko z grania i nauki czy prowadzi jeszcze gospodarstwo?

Oczywiście, mam gospodarstwo, ale przekazałem na syna i on tam pracuje a ja to tak mówię, wyjdę, zobaczę, że to nie po mojemu zrobione to zwrócę uwagę,  pokrzyczę, pokłócę się, kątem oka się na wszystko spogląda. Ale na gospodarce nie pracuję, tak jak mówię; jest tyle tego zajęcia, nie ma czasu,  ciężko to pogodzić czasami. No ale jak się z kimś pracuje kilka lat to weź mu powiedz „dziękuję, bo nie mam czasu i siły”, to tak nie można. Muszę to kontynuować.

Na koniec jeszcze jedno pytanie, zagląda Pan czasami na nasz portal e.Wioska.pl?

Powiem szczerze, nie zaglądałem ale chętnie zajrzę.

Będziemy zaszczyceni. Dziękuję bardzo za wywiad.

I ja dziękuję, życzę wszystkiego dobrego.

 

Jan Kania z uczniami

 

Zespół folklorystyczny Puszcza Zielona - starsza grupa, festyn Palma Kurpiowska 2013

 

Zespół taneczny Staraślaki - XXIV Jarmark Kurpiowski w Myszyńcu 2013 r.

 

Zespół Tańca Kurpiowskiego Turoślanie - Przegląd Kapel Śpiewaków i Gawędziarzy Ludowych 2013