Zwyczaje czasu poprzedzającego radosny dzień Wielkiejnocy

Za oknem coraz częściej pojawiają się ciepłe promienie, wreszcie, co niewątpliwie świadczy o rychłym kresie noszenia zimowych ubrań. Skrzętnie zapakujemy je do szaf, sprzątając każdy kąt domostwa.

Zapachnie wiosną i zbliżającymi się rytmicznym krokiem ostatnich dni Wielkiego Postu, Świętami Wielkanocnymi. Oczywiście Wielkanoc – chrześcijańskie święta, Dzień Zmartwychwstania Pańskiego, to w polskiej kulturze ludowej cała moc zwyczajów, obrzędów i pradawnych wierzeń. Dziś w „dzikim pędzie za Europą”, za zdobyczami techniki i innych dziedzin poznania i rozwoju cywilizacyjnego, wiele z nich bezpowrotnie odchodzi w niepamięć. Już tylko tam, gdzie świadomość etniczno-kulturowa nie została stłamszona w czterech ścianach hermetycznych domostw, zaobserwować można niektóre z nich, inne pozostają jedynie we wspomnieniach i barwnych opowieściach osób starszych.

Wielki Post w czasach zamierzchłych był zupełnie inny niż dziś. Współczesne kobiety nierzadko patrząc na jadłospis dawnych DSC 0039wieśniaków stwierdziłyby, że to całkiem niezła dieta odchudzająca bądź też wyjątkowo zdrowy zestaw żywieniowy... W przeddzień Środy Popielcowej gospodynie domowe szorowały bardzo dokładnie wszystkie garnki i garnuszki, by nawet cień tłuszczu czy mięsa nie zakłócił czasu wyrzeczeń wielkopostnych. Przez cały ten czas bardzo rygorystycznie przestrzegano zasad, które od wielu wieków przekazywano z pokolenia na pokolenie. W kuchni nie używano smalcu, śmietany, masła, nawet jaj, a już z całą pewnością mięsa... W temacie mięsnym zaznaczyć trzeba, iż kilkadziesiąt lat temu mięsiwa były rarytasem, na który zwyczajni mieszkańcy wsi mogli sobie pozwolić tylko przy okazjach świątecznych, zwykle w Boże Narodzenie i Wielkanoc.

Słuchając opowieści o tym jak w dawnych czasach wyglądały wiejskie posiłki po wielekroć zastanawiałam się nad tym, dlaczego wiele z ówczesnych specjałów tak rzadko pojawia się na współczesnych suto zastawionych stołach. Myślę tu o pierogach ze smażonymi ziemniakami, babce ziemniaczanej czy kiszce z ziemniakami, buraczanym chlebie na najprawdziwszym zakwasie i innych pysznościach, których dalsze wymienianie powoduje nagłe uczucie głodu...

Kolejnym zwyczajem tego okresu, obecnym na Podlasiu, a może nawet i w innych częściach naszego kraju, było malowanie okien domostw, w których zamieszkiwały panny. Gdy mijała połowa postu, w porze nocnej, kawalerowie chwytali za wiaderka z farbą i malując pędzlem, bądź też nalewając kolorowe mazidła w wydmuszki od jaj, przechodząc przez całą wieś, jak kolorowa burza, płatali figle. Nierzadko zdarzało się, że wrota wjazdowe (bramą dziś zwane) lądowały na dachu domostwa, czy u sąsiada... Wczesnym porankiem panny zrywały się z łóżek sprawdzając czy ich okno zasłużyło na choć odrobinę kolorowych barw. Te, które musiały poświęcić wiele czasu na skrobanie szyb, mogły liczyć na szerokie zainteresowanie w kręgach kawalerskich.

Bardzo ważną tradycją były, i są jeszcze do dziś, obchody niedzieli palmowej. Niedziela ta upamiętnia wjazd Jezusa do Jerozolimy. Tego dnia wierni przynoszą do kościoła palmy, symbol nowego życia. Tradycyjne palmy w dawnych wiejskich DSC07327zagrodach przygotowywano z gałązek wierzby, dodawano ścięte w Środę Popielcową i wstawione do wazonu gałązki malin czy porzeczek. W trzpień palmy wplatano bukszpan, barwinek, cis, borówkę czy widłak. Tak przygotowane palmy z dumą niesiono w procesji wokół kościoła, bądź też, choć rzadziej brukowanymi uliczkami.

Z palmami wielkanocnymi wiąże się wiele ludowych zwyczajów i wierzeń, powtarzając za Wikipedią:
- poświęcona palma chroni ludzi, zwierzęta, domy, pola przed czarami, ogniem i wszelkim złem,
- połykanie bazi zapobiega bólom gardła i głowy, a sproszkowane kotki dodawane do naparów z ziół mają moc uzdrawiającą,
- bazie z poświęconej palmy zmieszane z ziarnem siewnym podłożone pod pierwszą zaoraną skibę zapewnią urodzaj,
- krzyżyki z palmowych gałązek zatknięte w ziemię bronią pola przed gradobiciem i burzami,
- poświęcone palmy wystawiane podczas burzy w oknie chronią dom przed piorunem,
- poświęconą palmą należy pokropić rodzinę, co zabezpieczy ją przed chorobami i głodem,
- uderzenie dzieci witką z palmy zapewnia zdrowie,
- wysoka palma przyniesie jej twórcy długie i szczęśliwe życie,
- piękna palma sprawi, że dzieci będą dorodne.

Po Niedzieli Palmowej następował Wielki Tydzień. Poczynając od Wielkiego Czwartku wierni gromadzili się na sprawowanej liturgii, poświęconej historycznym wydarzeniom każdego z poszczególnych dni. Post miał się już ku końcowi i w sobotni poranek, po poprzedzającym go dniu, w którym bardzo dokładnie przestrzegano „postu ścisłego”, tj.postu ilościowego i DSC 0940jakościowego – jedzono trzykrotnie – raz do syta, dwa razy mniej niż zawsze, jak również nie spożywano pokarmów mięsnych, w domostwie rozpływały się cudowne zapachy potraw przygotowywanych na świąteczny stół.

W ten właśnie dzień przygotowywano tzw. święconkę. Do koszyka wyścielonego odświętną serwetą wkładano kołacze, mazurki, babki, kiełbasy, szynki, chleb, sól, jaja, a także cukrowego Baranka. Z koszami tymi miejscowa ludność wędrowała do kościoła, najbogatszego z domów w danej wsi, bądź dworu, gdzie ksiądz dokonywał poświęcenia pokarmów. XVII wieczny kalendarz opisuje święcone, które przygotowano u samego wojewody Sapieha:

„Na samym środku był baranek wyobrażający Agnus Dei z chorągiewką, calutki z pistacjami; ten rarytas dawano tylko damom, senatorom, dygnitarzom i duchownym. Stało 4 przeogromnych dzików, to tyle, ile pór roku. Każdy dzik był nadziewany szynką, kiełbasą. Stało tam 12 jeleni całkowicie pieczonych nadziewanych małymi zwierzętami: zającami, cietrzewiami, dropiami, pardwami. Te jelenie wyrażały 12 miesięcy. Naokoło były ciasta, tyle, ile tygodni w roku to jest 52. Były to placki, mazurki, żmudzkie pierogi. Za nimi było 365 babek, to jest tyle ile dni w roku”.

Święcono także wodę, którą skrzętnie przechowywano na wypadek przybycia kapłana do chorego, używano jej także do pokropienia domostw – co chroniło przed wszelkimi niebezpieczeństwami oraz podczas pierwszego wypędzania bydła na wypas.

W porze wieczornej, podczas specjalnej liturgii, poświęcony zostawał ogień. Wierni zabierali opalone gałązki i zanosili je do DSC 0264swoich domostw by ochronić je przed pożarem i nieszczęściami.

W Wielką Sobotę był również ludowy zwyczaj „grzebania postu”. Na drzewie wieszano śledzia, który w ciągu całego postu panował nad mięsiwem, bądź też, w zależności od stron, rozbijano garnek, w którym wcześniej gotowany był żur.

Pisząc o zwyczajach przedświątecznych nie sposób zapomnieć o malowaniu jaj. Było to zajęcie dla dziewcząt, które roztopionym uprzednio woskiem przy pomocy ostrego patyczka malowały powierzchnię jaj w przeróżne wzory, a następnie gotowały je w barwniku. Barwniki były oczywiście naturalne: łupiny z cebuli, dębowa kora czy młode pędy żyta...

W Wielkanoc w każdym domostwie musiała być przygotowana miska pięknie pomalowanych jaj.

 

Justyna Lewkowicz